Calkiem niedawno w PZL'u, w srode 2 czerwca 2010 "kierownicy" otrzymali tzw limity zatrudnienia w swoich dzialach

I co sie nagle stalo...? Rozpoczeto polowanie na czarownice mimo tego, ze pare dni wczesniej dostali jasne wytyczne o Glownej Czarownicy (dyr. person)

Troche mnie to zaniepokoilo, poniewaz nerwowosc u "kierownikow" byla znacznie wieksza niz moznaby bylo przypuszczac.. A przeciez Gl. Czar. jasno okreslila kryteria nominacji do opuszczenia domu Wielkiego Wloskiego Brata - czyli absencja, wyksztalcenie, poziom wykonywanej pracy, punkty funduszu motywacyjnego itp. Ale jak to zwykle bywa w PZL'u, wytyczne wytycznymi a zycie samo weryfikuje postanowienia.
I tak jak juz wczesniej wspomnialem "polowanie czas zaczac". Na pierwszy ogien pojda pracownicy ze stazem pracy w przedziale od 1 do 10lat - zalozenie jest takie, ze zawsze sobie jakos prace znajdzie.. I tu sie nasuwa pytanie.. Jesli jednak pracownik tego typu jest lepszy od pracownika z np. 30letnim stazem... To co wtedy? Bo przeciez staremu pracownikowi nie mozna krzywdy zrobic, to prawie jak z Zubrem bo jest pod tzw. ochrona.
Jak przejmowali zaklad wlosi mialem nadzieje ze dojdzie do redukcji zatrudnienia, ale nie na takich zasadach.. Wszystko to o tylek potluc. Jakktos ma inne spostrzezenia, zapraszam do rozmowy